poniedziałek, 31 grudnia 2012

Rozdział 17

Wróciłem do pokoju dziewczyny ubrany w szare dresy i T-shirt jej brata. Przeczesałem dłonią swoje wciąż mokre włosy i podszedłem bliżej łóżka, na którym siedziała Melissa.
Przestraszona podniosła gwałtownie głowę, gdy jedna z desek w podłodze skrzypnęła złowieszczo. Najwyraźniej była bardzo zamyślona i nie zauważyła kiedy wszedłem. Zmusiłem mięśnie twarzy do uśmiechu, jednak zniknął on tak szybko jak się pojawił. Czułem się tak fatalnie, że nawet nie miałem siły próbować udawać że już wszystko jest ok.
Melissa przesunęła się delikatnie na bok i poklepała miejsce obok siebie patrząc na mnie z troską. Przełknąłem nerwowo ślinę i zająłem puste miejsce obok dziewczyny, a ona od razu mocno mnie przytuliła.
Niczym małe dziecko wtuliłem się w jej drobne ciałko, tym samym szukając pocieszenia w jej zapachu, dotyku i głosie. Potrzebowałem wsparcie bliskiej osoby i to wsparcie w tym momencie dawała mi Mel. Nie żałuję, że to właśnie do niej przyszedłem.
- Już spokojnie. Jestem przy tobie i nigdy, przenigdy cię nie zostawię. - szepnęła głaskając mnie po włosach.
Zamknąłem oczy, czując jak zbierają się w nich świeże łzy. Przypomniałem sobie, że gdy byliśmy dziećmi, ze Scott'em i Grace w domku na drzewie złożyliśmy sobie przysięgę, że zawsze będziemy się przyjaźnić, że będziemy się wspierać i że nigdy nie odwrócimy się od siebie, choćby nie wiem co. Mimo iż byliśmy wtedy "gówniarzami", naprawdę wiele to dla nas znaczyło. Trzymaliśmy się tego aż do dzisiejszego dnia.
Samotna, słona kropelka spłynęła po moim policzku na samo wspomnienie tamtego wydarzenia. Cholernie chciałbym wrócić do tamtych czasów. Wszystko było prostsze. Jeżeli się kłóciliśmy to o to kto weźmie większą połowę ciastka.
Siedzieliśmy w ciszy przez kilkanaście minut, jednak powoli zaczynała mnie trochę przytłaczać. Odsunąłem się od dziewczyny na kilka centymetrów i bolącymi oczami spojrzałem na jej smutną twarz. Znowu spróbowałem się do niej uśmiechnąć, jednak znowu mi nie wyszło. Melissa ostrożnie położyła swoją malutką  dłoń na moim policzku i delikatnie mnie po nim pogłaskała. Przymknąłem powieki, złapałem ją na nadgarstek, by nie odsunęła ręki i wtuliłem się w jej dłoń rozkoszując się przyjemnym ciepłem zalewającym moje ciało.
- Nathan? - szepnęła chcąc zwrócić moją uwagę. Powoli otworzyłem oczy i spojrzałem w czekoladowe, smutne tęczówki dziewczyny. - Powiesz mi co się stało? - spytała.
Wziąłem głęboki wdech, chwilę przetrzymałem powietrze, a następnie bardzo powoli wypuściłem je. Skinąłem głową odwracając wzrok. Musiałem się chwilę zastanowić od czego mam zacząć. Pewnie około siedemdziesięciu procent ludzi powiedziało by, że najlepiej od początku, ale to wcale nie jest takie proste. Ciężko dokładnie wytłumaczyć o co pokłóciłem się z przyjaciółmi i dlaczego nie chcę teraz wracać do "domu".
Po kilku minutach powoli, zważając na każde słowo, zacząłem opowiadać o wydarzeniach z wczorajszego i dzisiejszego dnia. Melissa słuchała mnie z uwagą, nie przerywając mi ani raz. Potrafiła wysłuchać tego co masz do powiedzenia. Przyznam, że zrobiło mi się lżej na sercu, kiedy powiedziałem jej wszystko. Duszenie w sobie czegoś wcale nie jest dobre i cieszę się komuś wygadałem.
- Czyli wychodzi na to, że po części jestem winna twojej kłótni z przyjaciółmi. - mruknęła cicho Mel, kiedy skończyłem mówić.
- Nie mów tak. - szepnąłem słabym głosem.
- Grace wkurzyła się na ciebie przez to, że się ze mną zadajesz.
- Będzie się musiała z tym pogodzić, bo ja nie mam zamiaru z ciebie rezygnować, tylko dlatego że jej coś nie pasuje. - powiedziałem hardo.
Chwyciłem twarz dziewczyny w swoje dłonie i złożyłem na jej ustach krótki pocałunek. Popatrzyłem w jej piękne oczy, a ona uśmiechnęła się do mnie, czerwieniejąc się na całej twarzy. Oparłem się czołem o jej czoło, oddychając głęboko.
- Obiecaj mi, że porozmawiasz ze Scott'em i z Grace. - szepnęła Mel.
- Nie przeproszę ich. - burknąłem.
- Nie każe ci ich przepraszam. Po prostu z nimi pogadaj, proszę. - powiedziała odsuwając się ode mnie.
Patrzyłem na nią w milczeniu, jednak po chwili poddałem się i skinąłem głową. Melissa uśmiechnęła się do mnie ciepło i złączyła nasze usta w pocałunku. Kiedy po kilku sekundach chciała się odsunąć, przytrzymałem ją i pogłębiłem pocałunek, chcąc trwać w nim aż do rana.

* * *
Obudziłem się, czując potworny ból głowy, gardła i wszystkich mięśni, nawet tych o których istnieniu nie miałem w ogóle pojęcia. Zakaszlałem kilka razy i jęknąłem głośno. Miałem wrażenie, że ból rozwala mnie od środka. Przewróciłem się na prawy bok i zwinąłem w kłębek, gdyż znowu zacząłem kaszleć.
Nagle poczułem na policzku, później na czole chłodną dłoń. Jęknąłem cicho i niechętnie otworzyłem oczy. Przez chwilę obraz był lekko rozmazany, ale już po kilku sekundach wyostrzył się i zobaczyłem pochylającą się nade mną zmartwioną Melissę. Uśmiechnąłem się do niej krzywo i znowu zacząłem kaszleć.
- Wiedziałam, że tak będzie, kiedy zobaczyłam cię wczoraj całego przemoczonego.- mruknęła. - Masz gorączkę. - dodała znowu dotykając mojego czoła.
- Nic mi nie jest, czuję się dobrze. - powiedziałem zachrypniętym głosem.
Dziewczyna zaśmiała się cicho kręcąc głową z dezaprobatą. Przez tą głupią chrypkę chyba nie za bardzo mi uwierzyła. Dobra, może i czułem się jak gówno, ale nie było aż tak źle. Nie raz bywało znacznie gorzej, wręcz nie mogłem się ruszać. Dzisiejszy ból był całkiem znośny.
Melissa nachyliła się nade mną i pocałowała mnie delikatnie w usta. Poczułem jak zalewa mnie dziwna fala pobudzenia i podniecenia jednocześnie. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego. To uczucie było cholernie przyjemne, a zarazem straszne.
Kiedy chciała mi uciec, położyłem dłoń na jej karku i przyciągnąłem z powrotem do siebie całując namiętnie.  Z każdą sekundą chciałem więcej i więcej. Całowałem ją łapczywie, jedną ręką nadal ją przytrzymując, a drugą błądząc po jej ciele. Czułem i słyszałem przyspieszone bicie jej serca, które współgrało z moim.
Jednym zwinnym ruchem złapałem ją w tali i przewróciłem tak, że znalazła się pode mną. Oderwała się od moich ust oddychając ciężko i rumieniąc się na całej twarzy. Uśmiechnąłem się łobuzersko na ten widok. Zacząłem powoli i dokładnie całować szyję i dekolt dziewczyny, słysząc jak jej oddech znowu przyspiesza. Uśmiechnąłem się pod nosem, nie przerywając zaczętej czynności.
- Głupku! Masz gorączkę powinieneś odpoczywać, a nie.. - urwała wyraźnie zawstydzona.
Śmiało wsunąłem dłoń pod jej koszulkę i wciąż muskając jej rozgrzaną skórę zacząłem masować jej brzuch, rozkoszując się obecną chwilą.
- Nathan przestań, moi rodzice są na dole, mogą nas usłyszeć. - szepnęła drżącym z emocji głosem. - Oni nie wiedzą, że tu jesteś.
- Przecież nic takiego nie robimy. - mruknąłem wracając do jej ust.
- Cholera bądź poważny! Chcesz, żebyśmy mieli kłopoty? - spytała odwracając głowę w bok, tym samym uniemożliwiając mi pocałowanie w usta.
W tym momencie naszych uszu doszło głośne zamykanie drzwi, a chwilę po tym dźwięk odpalanego silnika. Spojrzałem dziewczynie w oczy unosząc brwi do góry i uśmiechając się półgębkiem. Melissa nie mając pod ręką żadnych argumentów uderzyła mnie w ramię, śmiejąc się pod nosem. Również się uśmiechnąłem i znowu wpiłem się w usta dziewczyny. Nie minęło kilka sekund, a Mel znowu zaczęła mnie odpychać.
- Nie możemy, musimy iść do szkoły, znaczy ja muszę iść do szkoły, a ty masz wrócić do domu i odpoczywać.
Odsunąłem się od niej na kilka centymetrów i zacząłem przyglądać się jej twarzy, głównie oczom w których od razu zauważyłem niepewność, zawstydzenie i strach. Zrobiło mi się głupio i emocje lekko opadły.
- Boisz się mnie? - spytałem cicho, zachrypniętym głosem.
- Nie ciebie, tylko.. tego co się dzieje. - mruknęła drżącym głosem odwracając wzrok.
- Przepraszam, nie powinienem. - burknąłem speszony.
Chciałem położyć się na łóżku obok dziewczyny, jednak ona mi na to nie pozwoliła. Chwyciła moją twarz w swoje drobne dłonie uśmiechając się przy tym niczym anioł, z tym że ona akurat bardziej przypomina diabła niż anioła.
- Może jednak powinieneś. - szepnęła i tym razem to ona wpiła się w moje usta z mocą, której się nawet nie spodziewałem.
Całowaliśmy się zachłannie, jednocześnie z każdą sekundą pozbywając się ubrań oddzielających od siebie nasze spragnione ciała. Znowu czułem się mega pobudzony i podniecony, a to uczucie z każdą kolejną chwilą jeszcze bardziej się powiększało. Z namiętnością całowałem każdy centymetr ciała Melissy, a dłońmi pieściłem jej idealne, kobiece kształty. Wiedziałem, że to co się teraz wydarzy, będzie najlepszą rzeczą, jaką dotychczas przeżyłem i nie myliłem się.

* * *
Siedzieliśmy w kozie, razem z kilkoma osobami. Byłem naprawdę wkurzony. Nie dość, że mamy tu siedzieć po co najmniej godzinie przez dwa tygodnie, to dzisiaj będziemy musieli zostać półgodziny dłużej za rzekome wagary. Miałem ochotę udusić Hoke'a gołymi rękoma. Czy ten facet naprawdę, aż tak bardzo mnie nienawidzi, że musi mi uprzykrzać życie? Jest tylu uczniów w tej pieprzonej szkole, ale on musiał się uwziąć akurat na mnie.
Melissa przez cały czas mocno trzymała mnie za rękę i przyglądała mi się uważnie, jakby się bała że za chwilę stracę przytomność. Owszem czułem się trochę kiepsko i momentami żałowałem, że jednak nie wróciłem do domu, ale nie było aż tak źle. Najgorszy był kaszel i ból głowy, które wciąż nie ustępowały. Nie mówiłem o tym Mel, bo wiedziałem że zacznie się denerwować, a zdecydowanie bardziej wolałem widzieć jej delikatny uśmiech i słodkie rumieńce.
- Nie siedzicie tutaj towarzysko, tylko po to żeby odrabiać zadania domowe, albo robić coś dla szkoły! - w pewnym momencie w sali rozległ się głośny krzyk dyrektora.
Zamknąłem oczy i położyłem głowę na ławce, mając nadzieję że w ten sposób jakoś pozbędę się bólu, jednak nic to nie dawało. Jakby tego wszystkiego było mało, nagle ktoś uderzył jakimś kijem w ławkę z taką  mocą, że ta aż się zatrzęsła, a ja podskoczyłem jak oparzony pocierając dłońmi skronie.
- Panie Knight, nie dość że "spóźnił się" pan dzisiaj na lekcje, to jeszcze ma pan czelność teraz spać?! - wrzasnął na mnie dyro, który stał naprzeciwko nas.
Przycisnąłem dłonie do głowy i oparłem się łokciami o ławkę oddychając ciężko. Dlaczego ten sukinsyn po prostu sobie nie odpuści, przynajmniej dzisiaj. Czy to tak wiele? Jeśli wciąż będzie się tak na mnie wydzierał to niedługo żyłka mu pęknie.
- Proszę go zostawić w spokoju! - naskoczyła na niego moja dziewczyna. - Nie ma pan prawa tak traktować uczniów! Naprawdę nie wystarczy panu, że daje nam kary za jakieś błahostki!? Musi nas pan jeszcze dręczyć!?
Spojrzałem na uczniów, którzy byli w sali razem z nami. Przyglądali się całemu zdarzeniu kiwając głowami na znak aprobaty. Dyrektor najwyraźniej też to zauważył, bo jego twarz przybrała purpurowego koloru, a dłonie trzęsły się jakby miał kogoś uderzyć. Zmierzył nas wszystkich pogardliwym wzrokiem, a następnie wyszedł z sali mrucząc pod nosem wiązankę przekleństw.
Gdy tylko drzwi się zamknęły wszyscy zaczęli się cieszyć, krzyczeć, śpiewać i Bóg wie co jeszcze. Znowu zacisnąłem dłonie na głowie i jęknąłem cicho z bólu. Teraz to naprawdę czuję się do dupy.
- Przyznasz wreszcie że jesteś chory i boli cię głowa, czy nadal będziesz zgrywał macho tak jak rano? - usłyszałem cichy głos Mel, który ledwo przebijał się przez gwar jaki teraz panował w sali.
- Dobra, może faktycznie jestem chory. - burknąłem zrezygnowany. Melissa uśmiechnęła się delikatnie, a następnie cmoknęła mnie szybko w usta. - Przepraszam. Po prostu, nie chciałem cię martwić. Rano było nam tak dobrze. Byłaś szczęśliwa, oboje byliśmy. Nie chciałem, żebyś się przez cały dzień zamartwiała. - próbowałem się tłumaczyć.
- Nie musisz przepraszać. Obiecaj mi tylko, że nie będziesz więcej próbował za wszelką cenę wmówić mi czegoś, jeśli będę widzieć że jest inaczej.
- Obiecuję. - uśmiechnąłem się wesoło.
Melissa odwzajemniła ten gest, a po chwili znowu mnie pocałowała, ale tym razem bardziej namiętnie. Nagle obok nas zmaterializował się chłopak z którym chodziłem do przedszkola, a obecnie wciąż jesteśmy dobrymi kolegami.
- Mmm. Ja też dostanę takiego buziaka? - spytał robiąc dzióbek.
- Spadaj Brian. Znajdź sobie swoją dziewczynę. - powiedziałem uderzając go po przyjacielsku w ramię.
Chłopak zmyślił się chwilę, a następnie podbiegł do jakiejś rudowłosej dziewczyny, która siedziała z nogami na ławce i ją pocałował. Laska była w takim szoku, że aż spadła z krzesła, a to sprawiło że Brian leżał na niej. Po chwili ruda zepchnęła go z siebie i zaczęła go okładać zeszytem.
Wszyscy mieliśmy z nich niezły ubaw, aż do czasu gdy przyszła pani Bennett i z polecenia dyrektora zabrała nas wszystkich do biblioteki, gdzie przez półgodziny pomagaliśmy układać nowe książki. Przyznam, że to była najlepsza kara w moim życiu. Czas spędzony w towarzystwie tych idiotów był naprawdę czymś niezapomnianym.

* * *
Siedziałem przy stole kuchennym czekając aż pani Bennett w końcu zdecyduje się zacząć mówić. Odkąd przyszła po nas, gdy siedzieliśmy w kozie, nie odezwała się do mnie ani słowem. Czułem się naprawdę głupio. Zamiast być jej wdzięcznym za to, że wzięła pod swój dach mnie i mojego brata w tak ciężkim dla nas okresie, to ja sprawiam jej same problemy. Cholernie źle się z tym czuję.
Wziąłem głęboki wdech, a następnie bardzo powoli wypuściłem powietrze z płuc i niepewnie spojrzałem na panią Bennett, która siedziała naprzeciwko mnie ze wzrokiem wbitym w kubek, który stał przed nią. Nie wiedziałem od czego mam zacząć.
- Przepraszam. - zacząłem niepewnie. Kobieta podniosła głowę i spojrzała prosto w moje oczy czekając na ciąg dalszy.- Wczoraj zachowałem się jak gówniarz. Nie powinienem był kłócić się z Grace i uciekać, do tego nie wróciłem na noc. To było nieodpowiedzialne z mojej strony. Pani tyle dla nas robi, a czym ja się odpłacam? - pokręciłem głową zaciskając usta w prostą linię. - Jeszcze raz przepraszam.
Pani Lydia chwyciła moją dłoń i ścisnęła mocno. Uśmiechnąłem się niepewnie, a ona zrobiła to samo. Może nie była na mnie aż tak zła jak przypuszczałem.
- Wiesz jak się o ciebie martwiłam? Gdyby coś się stało tobie albo Lucasowi to była by moja wina, ja bym za to odpowiadała, a poza tym wasza matka rozerwałaby mnie na strzępy.
- Pewnie nawet by się tym nie przejęła. - powiedziałem cicho.
- Nie wolno ci tak myśleć Nathan. Klara was bardzo kocha, ale teraz trochę zabłądziła i potrzebuje waszego wsparcia, tak samo jak wy potrzebujecie wsparcia od niej. Wiem, że jest ci ciężko to wszystko zrozumieć, mimo iż masz już siedemnaście lat, ale proszę nie skreślaj swojej mamy.Zobaczysz że niedługo wszystko się ułoży, jestem tego pewna w stu procentach. - powiedziała uśmiechając się do mnie z czułością.
- Dziękuje. - powiedziałem cicho.
Wstałem na równe nogi i z całej siły przytuliłem się do pani Bennett i mimo iż nie jest ona moją matką poczułem przez chwilę matczyną miłość. Odsunąłem się od niej po kilku minutach i przetarłem oczy, które z jakiegoś powodu były mokre. Kobieta uśmiechnęła się do mnie i pocałowała w czoło, a następnie wyszła z kuchni mijając się z moim młodszym bratem.
- Nathan pobawisz się ze mną? - spytał Lucas kiedy brałem go na barana.
- Pewnie. - powiedziałem i skierowałem się na górę.
Do późnej godziny siedzieliśmy w "naszym" pokoju udając żółwie ninja i policjantów. Może to dziwnie zabrzmi, ale naprawdę dobrze się bawiłem. Dzięki Lucasowi znowu mogę poczuć się jak dzieciak. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że fajnie jest mieć młodsze rodzeństwo. Głupio mi, że kiedyś wściekałem się na rodziców o to że postanowili mieć drugie dziecko. Stwierdzam, że moje życie było by nudne, gdyby nie ten mały osobnik.
Kiedy o godzinie dwudziestej pierwszej Lucas spał na łóżku jak zabity, zszedłem do kuchni i od razu wpadłem na Grace. Na twarzy dziewczyny pojawił się grymas, gdy mnie zobaczyła. Zabolało. Nie zaszczycając mnie choćby spojrzeniem, chciała opuścić kuchnię. Pod wpływem impulsu złapałem ją za przedramię i odwróciłem twarzą do siebie. Blondynka patrzyła na mnie z niedowierzaniem i wściekłością, ale to olałem. Obiecałem, że pogodzę się z przyjaciółmi, ale również sam tego chciałem. Bez Scott'a i Grace czułem jaką dziwną pustkę w środku.
- Nadal masz zamiar się do mnie nie odzywać? - spytałem. Dziewczyna wyrwała rękę z mojego uścisku i cofnęła się o krok. - Cholera przestań się tak zachowywać! Chcę się pogodzić, nie widzisz tego?
- Przykro mi, ale nie widzę. - burknęła. - Przyszło ci w ogóle do głowy czy ja chcę się pogodzić z tobą? - spytała. Patrzyłem na nią z niedowierzaniem. - No właśnie.
Zmierzyła mnie jeszcze raz od stóp do głowy, a następnie szybko pobiegła do swojego pokoju. Mruknąłem pod nosem wiązankę przekleństw i oparłem się o blat. O co jej do cholery chodzi? Zmieniła się i to bardzo, odkąd zadaje się z Carlosem. Jeżeli ten skurwiel daje jej prochy to gorzko tego pożałuje. Nie odpuszczę draniowi tego.


______________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam! Mam nadzieję, że wybaczycie mi iż tak długo nie dodawałam rozdziału i że ten jest trochę krótki. Ostatnio w ogóle nie miałam żadnych pomysłów, a gdy chciałam już coś napisać miałam czarną dziurę w głowie i kompletnie nie mogłam nic wykombinować. Do tego ostatnio mam straszne problemy z internetem, co także strasznie uprzykrza mi życie.
Aniu wiem, że miała być jakaś "scena", ale jak tylko chciałam coś napisać to zaczynałam się śmiać i po prostu nie mogłam ;D W każdym razie, moooże kiedyś takowa się pojawi, ale już nie obiecuję ;p
Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego Sylwestra i szczęśliwego nowego 2013 roku ;)
@Twinkleineye

30 komentarzy:

  1. Nie masz za co przepraszać ;) Własnie przeczytałam kolejny świetny rozdział twojego autorstwa i jestem z ciebie zadowolona. Je również czasami miewam brak weny więc doskonale cię rozumiem.
    Przy okazji chciałabym Cię zachęcić do przeczytania mojego nowego bloga http://heart-on-fire-but-under-water.blogspot.com/
    Chciałabym poznać twoją opinię na jego temat, bo cenię sobie ciebie jako 'pisarkę' ;)
    Pozdrawiam
    Ola :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaostrzyłaś nam apetyt ale każdy na pewno domyślił się co się wydarzyło!

    OdpowiedzUsuń
  3. długi jest i ciekawy że czytając, nie chicałam końca.
    Wiem, że wiele osób ci to pewnie pisze, ale jesteś genialna, masz talent, i go świetnie wykorzystujesz^^
    pozdrawiam i zapraszam do siebie http://smileehappyy.blogspot.com/
    ` dinuśka. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. ja Ania dziewczyna Sebastiana La Torre!
    wiesz ze kocham ten rozdziaaaal so much!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chce więcej weny i jakieś książki do czytania, bo ja noł lajf nie mam co robić -.-

      Usuń
    2. Nieee bo jak gram to mi wena ucieka!

      Usuń
  5. cudooo! nie wolno pisać nic na siłę. życzę weny. papatki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały rozdział ! : ) Czekam na następny. Mam nadzieję, że bd szybko. Jakbyś mogła mnie informować na tt o nowych rozdziałach, to byłabym wdzięczna. tt - @WorldWithMagic

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do LIEBSTER BLOG. Więcej informacji na http://larrylovee.blogspot.com/ . : ) Czekam na następny rozdział .
    tt - @WorldWithMagic

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaaaaaaaaaa świetne to ;) czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. dodawaj szybko ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. It's fantastic that you are getting ideas from this piece of writing as well as from our argument made at this time.

    Also visit my homepage ... buy aura wave
    Also see my site :: Aurawave Review

    OdpowiedzUsuń
  11. wiećej masz talent ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie moge doczekać się 18 ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czemu oni się do cholerki nie pogodzą? ;CCC
    Rozdział jest świetny. <33
    Mam nadzieję, że następny dodasz szybko. ;P
    Luv Ya ; **

    OdpowiedzUsuń
  14. I do not even know how I ended up hеrе, but І thought thiѕ post
    wаs gгeаt. Ι don't know who you are but definitely you'гe gοing
    to a famous blogger if you aren't already ;) Cheers!
    Here is my web-site - Www.Prnewswire.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Attrаctive seсtiοn of cοntent.
    I just stumbled upon yοur sitе and in acсеsѕiοn capital
    to aѕseгt that I get аctually еnjoyed account youг blog posts.

    Any ωay I wіll be ѕubscгibing to your feеds and even I achiеνement you асcess consistentlу quicκly.


    Feеl freе to ѵisit my webρage: Profollica Reviews
    My web blog ; Profollica

    OdpowiedzUsuń
  16. I was cuгious if you еver thought of сhanging the layout of youг
    websіte? Its very ωеll written; І love ωhat yοuve got to
    say. But maybе you could a little more in
    the way of contеnt so pеoρlе сould
    сοnnect with it betteг.
    Youѵe got an awful lot οf text foг only having one οr 2 pictureѕ.

    Mаybe you сould space it out better?


    My web ѕite: Trilastin
    My web site ; Trilastin Coupon Code

    OdpowiedzUsuń
  17. Quality аrticleѕ οr гeviews is the important to bе a focus for thе people to pay a quiсk visit the wеb page, that's what this website is providing.

    Here is my site: Profollica review
    Here is my web page profollica

    OdpowiedzUsuń
  18. To kiedy następny rozdział? :) Osobiście już nie mogę się doczekać... a przy okazji zapraszam na: http://you-love-me-and-i-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Po długiej przerwie jest 8 ROZDZIAŁ http://last-wish-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jej , jakie boskie ;333
    Zapraszam do siebie
    http://jakptaknadniebem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej :) nominowałam Cię do Liebster Award, więcej informacji u mnie na blogu :)
    http://all--dreams-come-true.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. I'm very happy to discover this web site. I want to to thank you for your time due to this wonderful read!! I definitely loved every part of it and i also have you saved to fav to look at new information on your web site.

    My web blog: site web

    OdpowiedzUsuń
  23. I love what you guys are up too. This kind
    of clever work and exposure! Keep up the superb works guys I've included you guys to blogroll.

    Feel free to visit my homepage coffee makers without carafe

    OdpowiedzUsuń

Z całego serducha dziękuję za wszystkie komentarze, zarówno te miłe jak i negatywne.Bardzo motywują mnie one do dalszej pracy i poprawiania swojego stylu. Kocham was ♥